O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Cupra Ateca. Nie mów do mnie Seat!

Cupra Ateca
Cupra Ateca fot. Michał Adamiuk
Tej jesieni Warszawa nie różni się mocno od Barcelony. Globalne ocieplenie zdemokratyzowało dostęp do słońca i temperatury o tej porze roku. Tak samo Seat, chce dać ludziom szansę jeżdżenia superszybkim SUV-em, bez wypruwania żył na auto klasy premium. Z pierwszym modelem nowej marki Cupra nadciąga naprawdę gorący front.

Po co jest ta Cupra? To jest Cupra na miarę naszych możliwości, my tą Cuprą otwieramy oczy niedowiarkom! – mógłby powiedzieć szef Seata, chcąc w niewielu słowach wyjaśnić powody wyodrębnienia z firmy zupełnie nowej marki. Jeśli dobrze odczytuję między wierszami słowa bossów i PR-owców, Cupra ma nieco podnieść prestiż hiszpańskiego producenta. Mimo, że robi świetne jakościowo wozy, o wyraźnie zdefiniowanym charakterze, Seat wciąż jest często postrzegany tylko jako ubogi krewny Volkswagena. Tymczasem jego sportowe DNA, w sposobie pracy układu jezdnego i mechanizmów, da się rozpoznać już w najpospolitszej Ibizie. Taka konsekwencja nie jest łatwa, a już na pewno nieczęsto spotykana. Dlaczego pierwszą „samodzielną” Cuprą ma być Ateca? Za 7 lat ponad połowa sprzedawanych na świecie aut będzie SUV-ami. Jasne? Dziś mam pierwszą sposobność sprawdzić ją na krętych drogach koło Barcelony.
Lądujemy. Na lotnisku czeka już cała armada Cupr Ateca, które do europejskich salonów wjadą dopiero w grudniu. Szybkie pakowanie i jazda, bo przede mną kilkadziesiąt kilometrów po katalońskich górach. Najpierw trzeba się jednak wyplątać z pokręconej siatki podmiejskich autostrad. Tempo spacerowe, więc mam czas przyjrzeć się okolicznościom, które mnie otaczają. Wiele się nie zmieniło. Trochę więcej tworzyw udających fakturę carbonu, trochę więcej alcantary i lakieru fortepianowego. Nie powiem, że mnie to rozczarowało, bo już „zwykła” Ateca jest świetnie wykonana. Raczej zaskoczyło, bo wyobrażałem sobie, że Seat będzie chciał pójść tą drogą co Ford z linią Vignale.
Z tych rozmyślań wytrącają mnie pierwsze krople deszczu. Chwilę później już konkretnie leje, a ja nie zdążyłem nawet odrobinę „odkręcić” Cupry. Kilometry mijają, deszcz słabnie, droga pnie się w górę. W końcu zjazd z autostrady i wreszcie zaczyna się zabawa. Na początek ekstremalnie stromy podjazd do pamiętającego Rzymian zamku d'Olèrdola. Wspiąłbym się tu nawet po śniegu, bo Ateca odpycha się wszystkimi czterema łapami. W Leonie Cupra napędu 4Drive (Haldex) nie ma nawet za dopłatą (z wyjątkiem kombi ST), tu jest seryjny.
Na górze przystanek, kilka szybkich zdjęć i powrót za kierownicę. Po deszczu nie ma już śladu i to jest naprawdę świetna wiadomość w perspektywie kolejnych kilometrów po górskich serpentynach. Drogi są tu fantastyczne. Równe jak stół, z tysiącami zakrętów, szczytów i klasycznych rajdowych „patelni”. Jeśli jakiekolwiek auto ma zdawać egzamin ze sportowych kompetencji, to właśnie w takim miejscu jak to. Atecę dobrze przygotowali do zajęć. Na tyle, na ile w ogóle da się przysposobić SUV-a do sportu, co moim zdaniem jest kompletnie pozbawione sensu. Po co uczyć słonia baletu, jeśli można zatrudnić baletnicę? Seat jednak nauczył i to całkiem nieźle. Już „zwykła” Ateca prowadzi się niemal jak kompakt, a nie podwyższona pseudoterenówka. W Cuprze udało się obniżyć środek ciężkości o 10 mm, a adaptacyjne zawieszenie DCC jest w standardowym wyposażeniu. Jest szybka. Szybsza niż Leon Cupra R, mimo ponad 1600 kg na karku. 300 KM i 400 Nm z dwulitrowego TSI może wystrzelić Atecę do „setki” w 5,2 sekundy. Krótkie proste między kolejnymi górskimi zakrętami stają się jeszcze krótsze, ale opcjonalne hamulce Brembo (z 37-centymetrowymi tarczami) nie mają kłopotu z masą Cupry. Mogę hamować późno i precyzyjnie dawkować siłę nacisku, dzięki wyraźnej "twardości" pedału hamulca.
W dostrajaniu układu jezdnego pomagał ambasador marki, Jordi Gené. Hiszpański kierowca (starszy brat Marca z F1) zjadł zęby na fabrycznych Seatach w WTCC i śmiem twierdzić, że odcisnął swój ślad na sposobie w jaki ten samochód skręca. Dojazd do zakrętu, hamowanie, redukcja, skręt, ogień. Pełna stabilność, nie ma mowy o jakimkolwiek bujaniu wysokiego bądź co bądź auta. 7-biegowy automat DSG nie ociąga się z reagowaniem na rozkazy, które wydaję mu łopatkami. Zawieszenie jest twarde, ale nawet w ustawieniu „Cupra”, na tyle podatne by nie doprowadzać do płaczu dzieci, które Ateca będzie zawozić do szkoły. Układ kierowniczy jest ponadprzeciętnie bezpośredni, więc mogę precyzyjnie kreślić tor jazdy od wierzchołka do wierzchołka kolejnych zakrętów. Gdyby nie ruch drogowy, dałoby się pojechać szybciej, bo rezerwy przyczepności są naprawdę duże. Także przyczepności mojego tyłka, trzymanego przez twarde, rozbudowane kubełki ze zintegrowanym zagłówkiem. Kawał porządnych sportowych foteli. Prędkościomierz wirtualnych zegarów (seryjnych) wyskalowany do 300 km/h to już gruba przesada, ale prędkość maksymalna 247 km/h chyba też nie przynosi wstydu?
Zaskoczyło mnie, że wokół swoich możliwości Cupra Ateca nie robi wielkiego szumu. Może i z zewnątrz wygląda jak łobuz, który obrobił sklep tuningowy, a jego poczwórny wydech mruczy prowokująco, jednak za kierownicą to wrażenie pryska. Jest ekstremalnie szybka, ale nie do końca szalona. Mam niedosyt, bo podskórnie czuję, że potrafiłaby dać z siebie jeszcze więcej. A señor Gené zarzeka się, że po śniegu można nią jeździć bokami...
Rozwód Cupry z główną marką będzie przeprowadzony łagodnie. W przyszłym roku - jako Seat - pojawi się jeszcze Leon Cupra R ST, ale kolejne modele nie będą już miały emblematów z „S”. Końcówka 2019 przyniesie tajemniczy „model specjalny”, a 2020 Cuprę Leona (już w nadwoziu kolejnej generacji). Docelowo Cupra ma wizerunkowo zupełnie zerwać z firmą-matką, oferując modele, które nie będą mieć swoich odpowiedników w Seacie. Na dziś firma widzi to tak: Cupra Ateca ma być pomostem między SUV-ami „masowymi”, a tymi najszybszymi, ze stajni z górnej półki (M, AMG, Macan). Hiszpanie zarzekają się, że nie aspirują do segmentu premium, ale cenowo już mocno do niego zbliżają. Podstawowa Cupra Ateca startuje od niecałych 192 000 zł, ale z kilkoma opcjami (choćby hamulcami Brembo za prawie 11 000) nietrudno będzie przekroczyć 200 000. Bardzo dużo, ale to wciąż najtańszy SUV o tych osiągach. Za te pieniądze szybszego nie kupicie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...