O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Dla nieśmiałych. Seat Leon Cupra 300

Seat Leon Cupra 300
Seat Leon Cupra 300 fot. Michał Adamiuk
Po co kupuje się sportowy samochód? Ma być szybki, drogi i efektowny. Jeśli szukasz auta do lansu, możesz nie czytać dalej. Leon Cupra robi wrażenie tylko na swoim kierowcy. Reszta nawet go nie zauważy.

Seat udoskonala swój najszybszy model zgodnie z prawami ewolucji. Zaczął od podstawowej 265-konnej wersji i opcjonalnej 280. Później, co roku dodawał Cuprze kolejne 10 KM. Szkoda, że to ewolucja wyłącznie na papierze, bo poza cyferkami w folderach reklamowych i plakietką na klapie bagażnika w zasadzie nie zmienia się nic, a już na pewno nie osiągi. Teraz ma okrągłe 300 koni, czyli tyle, ile jeszcze do niedawna Golf R. Skok o pół ligi wyżej? Nie. Cupra hatchback nadal ma napęd tylko na przód (4Drive dostępny jest wyłącznie w kombi ST). Do VW podejścia więc nie ma. Co innego do innych mocnych „osiek”.


Na pewno nie powalczy w konkurencji robienia wokół siebie szumu. Wygląda tak pospolicie, że bardziej chyba już się nie da. W bazowej Cuprze nie ma choćby pół spojlera, dokładki do zderzaka czy sportowego progu. Nawet podwójny wydech jakiś taki skromny. Wprawne oko dostrzeże tylko 19-calowe koła i skryte w nich czerwone zaciski. Jeśli nie lubisz zwracać na siebie uwagi – bierz Cuprę. Pies z kulawą nogą nie obejrzy się za tym autem. Do momentu aż nie wystrzelisz ze skrzyżowania z prędkością światła. Na pozór zwyczajny, biały hatchback wygląda jak samochód przedstawiciela handlowego, a robi setkę w 5,6 sekundy! Praktycznie nie ma sytuacji, w której Cuprze brakowałoby mocy. Jej 300 koni i przepotężne 380 Nm momentu obrotowego sprawiają, że stałem się idiotą, który co chwilę dociska gaz wyłącznie dla zabawy. Tylko po to, by poczuć abstrakcyjne jak na kompakt przyspieszenie. Jest uzależniające.


Częściej czuję, że mocy jest aż nadto. Trudno jednak winić konstruktorów Cupry. Dostali zamówienie na 300-konne auto i takie zrobili. A to, że wyłącznie dwa napędzane koła nie zawsze są w stanie przenieść moc na asfalt, to już zupełnie inna bajka. Grunt, że w zakrętach Leon jest posłuszny jak policyjny pies. Adaptacyjne zawieszenie DCC nie jest zabójczo twarde. Nawet po włączeniu najostrzejszego profilu jazdy da się normalnie jeździć po mieście. W tym ustawieniu wspomaganie kierownicy słabnie, a jej reakcje się wyostrzają, choć przy wysokich prędkościach bezpośredniości nieco jednak brakuje. Nie potrafię zaufać Cuprze w pełni. Albo Seat musi jeszcze trochę poduczyć się dostrajania układu jezdnego, albo przekonać Volkswagena, by pozwolił zrobić to równie dobrze jak w Golfie GTI...

Nie będę marudził na temat hamulców. Są tak skuteczne, że przed mocnym naciśnięciem środowego pedału lepiej sprawdzić czy ktoś nie siedzi Ci na zderzaku. 6-biegowa skrzynia DSG jest super, nie ociąga się i błyskawicznie zmienia przełożenia. Seat mógłby tylko w końcu robić łopatki z grubszego plastiku, nie chcę przy każdej zmianie biegu bać się, że je połamię.


Najmocniejszy Seat w historii (nie licząc limitowanego Leona Cupra R) także w środku skrzętnie ukrywa swój potencjał. Poza znakomitymi fotelami wnętrze w ogóle nie różni się od każdego innego Leona. Głębokie, twarde kubły, z rozbudowanym trzymaniem bocznym są godne auta o takich możliwościach. Nie zdradza ich za to jego brzmienie. Wydech jest cichutki jak mysz i w trybie Comfort w ogóle go nie słychać. Głośno robi się dopiero po przełączeniu na Cuprę, ale to przecież i tak udawany ryk silnika z głośników. Jest grzecznie, z jednym małym, aczkolwiek przyjemnym wyjątkiem. Wciśnij gaz w podłogę, przeciągaj silnik do wysokich obrotów, a przy wbijaniu kolejnych biegów usłyszysz najprawdziwsze grzmoty z wydechu. Rewelacja!


I jest to w zasadzie jedyna sytuacja, w której ktokolwiek odwróci się w stronę przejeżdżającego Leona Cupra. Kiepskie auto dla lansera, skarb dla tego, kto lubi być w cieniu. Nikt Cię w nim nie zaczepi, nie zasypie pytaniami „ile koni, ile jedzie, ile pali?”. Krótko – w tym hot hatchu nie zainteresujesz nikogo. Nawet kontrolerów ze skarbówki, bo Leon Cupra SC kosztuje tylko 140 tys. zł. W kategorii value for money nie ma konkurencji. Nic szybszego za te pieniądze nie kupisz.






















Trwa ładowanie komentarzy...