O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Seat Ibiza. Codzienność all inclusive

Seat Ibiza 1.0 FR
Seat Ibiza 1.0 FR fot. Michał Adamiuk
Nie tak dawno temu miejskie auta były porywające jak wczasy w PRL-u – w siermiężnym ośrodku wczasowym, z obskurną stołówką i personelem przyjaznym niczym Służba Więzienna. Dziś są jak wycieczki all inclusive pod palmy, a nowa Ibiza jest tego najlepszym przykładem.


Wakacje bez końca? Proszę bardzo. Nikt prócz Seata tak wyraźnie nie wpisuje sobie na sztandary słońca, wypoczynku i gorącego klimatu. W hiszpańskich autach lato ma trwać okrągły rok. No to sprawdźmy, ile jest Ibizy w Ibizie. Czy raczej Barcelony, bo to tam został zaprojektowany nowy Seat. A właściwie poskładany z klocków z szafy Volkswagena. To groźny oręż w walce o klienta, zwłaszcza, że w ostatnim sezonie auta segmentu B wyjątkowo obrodziły. Mamy nowe generacje C3, Micry, Fiesty i Polo. Jestem świeżo po teście małego Forda, wiec wybaczcie, ale porównania do Fiesty będą nieuniknione...

W szary styczniowy dzień nowa Ibiza rozgrzewa już samym swoim ognistym lakierem Desire Red. Designem specjalnie nie zaskakuje, to dalszy ciąg swoistego kubizmu w sylwetkach Seatów. Pełno tu trójkątów, trapezów i innych geometrycznych form. Ibiza to teraz taki mały Leon, zwłaszcza, że sporo urosła. Rozstaw osi o prawie 10 cm, szerokość o niemal 9 cm, a bagażnik dostał aż 63 dodatkowe litry (teraz ma 355). Nie powinno być problemu z pakowaniem na wakacje.

Przy smętnych, zabiedzonych małych autkach sprzed lat, nowa Ibiza jest prawdziwym klejnotem. Efektowne ledowe światła, piękne 18-calowe (!) koła i stylistyczne smaczki w rodzaju podwójnego wydechu są tylko preludium. Choć w projekcie wnętrza Ibizy polotu jest tyle, co na urlopie niemieckich emerytów, to są to zdecydowanie wczasy na bogato. Fotele obszyte alcantarą wyglądają jak z dużo droższego auta. Może nie mają rewelacyjnego podparcia bocznego, ale są przyjemnie twarde i znakomicie wykonane. Podobnie jak reszta materiałów. Wizualnie robią świetne wrażenie, trochę gorzej w dotyku – zwłaszcza plastik na podszybiu i drzwiach. Obiektywnie jest naprawdę bardzo dobrze, ale – z oczywistych względów – o pół stopnia gorzej niż w Volkswagenach. Przykład nr 2: infotainment. Ibiza dostała odświeżony system z 8-calowym dotykowym ekranem, ale nie jest to jeszcze najnowsza wersja, którą montuje Volkswagen. Na pocieszenie mamy ambientowe oświetlenie wnętrza – do wyboru, do koloru – prawie jak dyskoteka na Ibizie. A propos: 7-głośnikowy system BeatsAudio nie jest specjalną rewelacją. B&O Play ze wspomnianej Fiesty gra dużo lepiej.


Zestawienie wersji FR (czyli jak mówią Hiszpanie: Formula Racing) z silnikiem 1.0 TSI wygląda co najmniej dziwnie, ale nie oceniajmy książki po kładce. 115 koni tego 3-cylindrowego motorka ma wybitnie południowy temperament. Fiesta z tej samej pojemności wyciska o 20 KM więcej, ale to Seat jest szybszym autem – na papierze (o ponad pół sekundy, robi setkę w 9,3 s) i subiektywnie. Jest zaskakująco żwawy jak na tę moc i pojemność. Najbardziej cieszy mnie to, że pogardzane 3-cylindrowce powoli pozbywają się swoich ułomności. Pokazuje to i silnik Ibizy, i EcoBoost Forda. Gdybym się sprawdził specyfikacji, nie poznałbym, że spod maski Seata ktoś zabrał jeden cylinder. 1.0 TSI nie brzmi jak kosiarka, świetnie wkręca się na obroty, a turbina dmucha aż miło. Ręczna 6-biegowa skrzynia też jest świetna. Może nie wybitna, ale dużo, dużo bardziej precyzyjna niż ta w Fordzie. Gdyby każdy przeciętny manual działał w ten sposób, świat byłby lepszy...


Skórzana sportowa kierownica nieźle leży w dłoniach, ale mogłaby być ciut mniejsza. Na szczęście nie ma to wpływu na sposób, w jaki Ibiza skręca. A robi to jak każdy Seat z kilku ostatnich lat – wyjątkowo chętnie i precyzyjnie. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby nie zbyt mocne wspomaganie. Momentami mam wrażenie jakby kierownica ogłaszała secesję od reszty układu jezdnego. Przestawienie profilu jazdy na Sport też nie za wiele tu zmienia. Za to hamulce – ostre jak przemówienia Carlesa Puigdemonta. Kolejna korzyść z niskiej masy Ibizy, która waży niewiele ponad tonę.

Nowa Ibiza spełniła wszystkie oczekiwania, które wobec niej miałem. Niczym nie rozczarowała, ale też niczym specjalnie nie zaskoczyła. To bardzo, bardzo dobre auto segmentu B. Ma wszystko, czego można oczekiwać od samochodu tej klasy. Ma być efektowny, kolorowy, dobrze wyposażony, szybki i przyjemny w prowadzeniu. To wszystko Ibiza daje. All inclusive.
























Trwa ładowanie komentarzy...