O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Palec prezesa. BMW 540i

BMW 540i xDrive
BMW 540i xDrive MA
Trzymam w dłoni przerośniętego pilota do nowej „piątki”. Ma dotykowy ekran i wygląda prawie jak smartfon. Gdyby to BMW było filmem, to ten „kluczyk” byłby jego trailerem. Jest zapowiedzią tego, co czeka mnie za chwilę w środku.

Pilot to centrum zdalnego sterowania. Mogę nim zaryglować drzwi, zamknąć okna, włączyć klimatyzację i kazać autu wyjechać z parkingu – beze mnie w środku. Kiedy już wsiadam, zalewa mnie fala luksusu i technologii. Głupio przyznać, ale czuję się zagubiony. Przytłacza mnie liczba wyświetlaczy, przycisków i tej całej reszty. 540i to auto z gatunku „wszystkomających”. Odziedziczyła wszystkie nowinki z serii 7 i naprawdę nie wiem co jeszcze można by w niej upchnąć. Jest wyświetlacz LCD zamiast zegarów, jest centralny ekran z nowym interfejsem i trzeci dotykowy ekranik do klimatyzacji. No i pokrętło iDrive – chyba największy wkład BMW w historię motoryzacji po 2000 roku.

Dłuższą chwilę zajmuje mi ogarnięcie tego wszystkiego i zaczynam rozumieć o co chodzi z tym cyfrowym wykluczeniem. Na szczęście obsługa okazuje się nie tak skomplikowana jak się wydaje. Po kilku wdechach i paru minutach koncentracji nie mam już żadnego problemu. Kto jednak zechce zgłębić instrukcję obsługi, będzie potrzebował więcej czasu – ma prawie 400 stron. Gdybym chciał opisać wszystkie aspekty tego wozu, pewnie wyszłoby niewiele mniej. „Piątka” ocieka luksusem i ma wszystko co można sobie wyobrazić w aucie tej klasy. Tzw. „bajerów” Ci w nim dostatek, ale kilka podoba mi się szczególnie.

Po pierwsze sterowanie gestami. Mogę ściszyć albo podgłośnić audio, kręcąc palcem kółka w powietrzu. Robi wrażenie, ale w praktyce jednak chyba lepiej sprawdzają się zwykłe przyciski na kierownicy (które też tu oczywiście są). Beemka rozpoznaje jeszcze kilka innych gestów, które można przypisać do obsługi telefonu czy nawigacji. To najciekawsza rzecz w tym aucie! Prezes może sobie porozkazywać palcem zupełnie jak we własnej korpo.

Kolejna rzecz: parkowanie. Piątka ma więcej kamer niż niejedna lokalna telewizja. Drugie tyle rozmaitych czujników, dzięki czemu jest w stanie wyjechać z parkingu bez kierowcy, który będzie stał i przyglądał się z boku. Nie wiem jak zdolnym trzeba być, żeby zarysować ten samochód podczas parkowania. A jak już go postawię, to nie chce mi się wysiadać. Lubię posiedzieć w nim i dokończyć słuchanie płyty – audio harman/kardon to klasa sama w sobie. Nowa piątka jest tak wyciszona, że najgłośniejszym dźwiękiem jest tu nadmuch powietrza z klimy. Silnika nie słychać prawie wcale, pomijając syntetyczne pomruki z głośników.



Trzeba też odtrąbić przełom – BMW wreszcie dało sobie spokój z tzw. miękkimi kierunkowskazami. Dźwigienki działają jak w każdym normalnym aucie. Skończą się sytuacje z beemkami migającymi bez ładu i składu to w prawo, to w lewo.

Aha. To w końcu samochód, więc wypadałoby wspomnieć jak jeździ, choć mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach to już najmniej ważne... O ile bazowa 530i ma pod maską silnik 2.0, to w 540i jest już po bożemu – 3 litry i rzędowa szóstka. 340 koni katapultuje ją do setki w 4,8 sekundy, mimo słusznej masy (ponad 1700 kg) i wymiarów lotniskowca. „Piątka” jest ogromna. Czasem mam wrażanie, że ledwo mieszczę się na swoim pasie.

Osiągi są takie, jakich się spodziewałem. Zaskakuje coś innego. BMW 540i jest bardziej komfortowe niż sportowe. Ma pakiet sportowy M, ale fotele są zaskakująco miękkie, podobnie zawieszenie. To auto płynie, przez dziury i zakręty. Nawet w trybie Sport nie usztywnia się do poziomu, do jakiego przyzwyczaiło nas BMW. Układ kierowniczy wprawdzie staje się bardziej bezpośredni, to jednocześnie stawiając większy opór, robi się jakiś... gumowaty. Nie wiem jak Bawarczycy tego dokonali, ale komfortu nie pogarszają nawet opony o absurdalnym profilu 35, na 20-calowych felgach. Prezes w drugim rzędzie powinien być zadowolony, jego szofer pewnie trochę mniej...










Trwa ładowanie komentarzy...