O autorze
Dziennikarz i entuzjasta automobilizmu. Prezenter Wiadomości Radia ZET i brzydsza połowa duetu ZET za kółkiem. Wielbiciel aut wszelkich - szybkich i drogich, tanich i wolnych - bo w każdym jadą inne emocje.

instagram.com/michal_adamiuk
twitter.com/MichalAdamiuk
facebook.com/ZETzakolkiem

Citroen C4 Cactus Rip Curl. Forma i treść

Citroen C4 Cactus Rip Curl
Citroen C4 Cactus Rip Curl MA
Dziś już nikt nie pyta „na cholerę mnie ten Cactus?” – parafrazując słowa z popularnej komedii. Przyzwyczailiśmy się do tego dziwacznego Citroena, wtopił się w tłum i przestał szokować.

Ale jakże krzywdzące jest mówienie o nim tylko przez pryzmat wyglądu! Nie tylko awangardowa forma jest tym, co interesujące w C4 Cactus. Zresztą ta futurystyczna powierzchowność jest nieco myląca, bo tak naprawdę ten samochód ma więcej z poczciwego, „normalnego” auta niż się pozornie wydaje.

Ta po citroenowsku pokręcona forma kryje wyjątkowo klasyczną treść. Lubię czasem pojeździć samochodem prostym, mechanicznym i analogowym. Taki właśnie jest Cactus. Patrzysz na niego i widzisz concept car, samochód z gębą jak statek kosmiczny. Przed wejściem do środka spodziewasz się pozycji jak w SUV-ie, a w rzeczywistości siedzisz nisko jak w osobówce.


Wnętrze nieco ascetyczne, ale z kolorytem sympatycznych detali – paski zamiast klamek, uroczy schowek w podszybiu, a w wersji Rip Curl – pomarańczowe pasy i kilka innych drobiazgów. Citroen stworzył ją we współpracy ze znanym producentem sprzętu dla surferów. Ma białe lusterka, naklejki i specjalną paletę lakierów, m.in. ten na zdjęciach - w inspirującym do plenerowych wypraw odcieniu jesiennego błota. Rip Curl to jedna z bogatszych wersji Cactusa – ma też szklany dach, podgrzewane fotele i kamerę cofania.


Fotele są miękkie jak wersalka u babci, podobnie jest z zawieszeniem. Za to zaskakująco żywo Cactus reaguje na ruchy kierownicą. Podoba mi się niemal pionowe jej ustawienie, trochę jak w rajdówkach... Podobnie kojarzy się elektroniczny wyświetlacz zastępujący zegary. Byłby OK, gdyby nie brak obrotomierza. Nad skrzynią biegów nie będę się pastwił. Jest po prostu... francuska. Pomieszajcie łyżką w budyniu, tak to mniej więcej wygląda. Jako rekompensata - normalny, klasyczny ręczny. Mało jest rzeczy, które potrafią tak ucieszyć przed kolejnym atakiem zimy... Naciskanie pedału hamulca przypomina stąpanie boso po perskim dywanie. Jest tak miękki, że początkowo trudny do wyczucia. Trzeba mu jednak uwierzyć, a wtedy okaże się, że hamulce sprawnie radzą sobie z autem lekkim jak wysuszony kaktus.


3-cylindrowy silnik PureTech brzmi trochę jak diesel, za to jest zaskakująco dynamiczny. Te 110 koni naprawdę żwawo ciągnie tego Citroena do przodu. Wersja Rip Curl ma coś, czego nie ma żaden inny Cactus – pokrętło GripControl z kilkoma ustawieniami kontroli trakcji. Do wyboru: suchy asfalt, śnieg, piasek, „off-road” i ESP OFF. W drodze na spotkanie z przygodą powinny pomóc też seryjne pseudo-terenowe całoroczne opony z nieco głębszym bieżnikiem.


Cactus pokazuje, że względnie tani samochód nie musi być jak Dacia Duster, może mieć trochę polotu i finezji w tym smutnym motoryzacyjnym świecie... Nawet jeśli ma lakier w kolorze błota, wnosi nieco słońca nawet w ponury zimowy dzień!

Trwa ładowanie komentarzy...